Jak pachnie zima?

YANKEE CANDLE

Piękną mamy jesień tej zimy – chciałoby się powiedzieć. I choć wiele osób na pewno cieszy fakt, iż nie zaistniała nawet w ostatnich miesiącach potrzeba wyciągania z dna szafy puchowych kurtek o tyle ja należę do tych, którzy za zimą tęsknią. Za taką mroźną, białą, prawdziwą z zaspami na metr wysokości i bałwanami na podwórkach. Jako, że na taką zimę w tym roku raczej już nie ma szans to ją sobie przywołuję. A jak? A zapachami na przykład. Tylko… jak właściwie pachnie zima?

Moje pierwsze skojarzenie to pomarańcze i goździki. Być może dlatego, że zawsze zimą wyjeżdżam w góry i uwielbiam pić tam grzane wino z korzennymi przyprawami – i co ciekawe, tylko tam mi to wino smakuje. Góry to zimą moja pozycja obowiązkowa, żeby się waliło, paliło, żeby za ostatnie pieniądze i w nędznej kwaterze, zawsze muszę wyjechać. Bo w górach jest coś magicznego, majestatycznego i przywracającego człowieka do pionu. Bo jak tu się przejmować codziennymi pierdołami kiedy stoi się na szczycie Kasprowego i patrzy na szczyty gór skąpane w pierzynie chmur? I tak oto dochodzimy do yankee candle spiced orange  – zapachu, który jak żaden inny oddaje aromat pomarańczy przełamany korzennymi przyprawami.

YANKEE SPICED ORANGE

Drugie skojarzenie to zapach żywej choinki. Bo wiadomo – zima to Boże Narodzenie a w tym czasie w moim mieszkaniu stoi zawsze żywe drzewko. I o ile choinka nie gości u mnie za długo to lubię, gdy jej zapach zostaje ze mną na całą zimę. W przepiękny, delikatny i subtelny sposób oddaje go kolejny wosk z krignle snow – capped fraser.

KRINGLE

Nic tak nie relaksuje po całym mroźnym dniu jak zanurzenie się w miękkiej, cieplutkiej, świeżo wypranej pościeli. Lubicie zapach proszku do prania pomieszanego z płynem do płukania tkanin? Tą oryginalną mieszankę oddaje propozycja yankee candy – soft blanket. Za dnia ten zapach jest dla mnie drażniący – co innego natomiast nocą, gdy całe mieszkanie spowija już półmrok a ja mogę oddać się lekturze ciekawej książki. I wiecie co? Niezależnie od tego gdzie z nią wyląduje, czy to na kanapie, czy w fotelu – z tym zapachem w powietrzu czuję się jakbym już była pod czyściutką, pachnącą kołdrą. Czy może być coś lepszego?

YANKEE SOFT BLANKET

I tak oto odkrywam dziś przed Wami trochę informacji o sobie – wiecie już, że jestem świeco-maniaczką. Od kiedy na polskim rynku pojawiały się firmy yankee candy i kringle w moim domu niemal nieustannie goszczą coraz to nowe świecowe kompozycje zapachowe. Najbardziej przypadły mi do gustu woski. Po pierwsze dlatego, że są tanie a co za tym idzie mogę spróbować więcej zapachów bez ryzyka wydawania dużej kwoty pieniędzy, po drugie ponieważ w moim odczuciu pachną po rozpaleniu najintensywniej. Im większa powierzchnia palenia (np. im większy kominek) tym zapach będzie silniejszy i szybciej wyczuwalny.

Jestem bardzo ciekawa jak jest z Wami – czy podobnie jak ja ulegliście uzależnieniu palenia zapachowych świec? Macie swoje ulubione zapachy? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielicie się ze mną swoimi zapachowymi ulubieńcami w komentarzach. Ściskam, do następnego razu!

Dodaj komentarz