Wyrzuć ten stary fotel!

WIOSNA-ZAKILE

Nareszcie jest! Przyczłapała się, trochę chłodna, miejscami wręcz mroźna ale jednak WIOSNA! No i co? W zasadzie to niewiele właśnie. Bo z tą wiosną to jest trochę tak jak z nowym rokiem. Kładziesz się spać 31 grudnia, wstajesz 1 stycznia i myślisz, że świat będzie inny. I co? I figa z makiem! Pani w osiedlowym spożywczym jest tak samo nie miła jak była, niezmiennie też musisz chodzić do pracy i płacić rachunki. Dużo się o tej wiośnie trąbi, że jak już przyjdzie to nastanie jasność, znikną wszystkie problemy i w ogóle nagle wszystkiego będzie się nam bardziej chciało. Ale tak jak 1 stycznia zastajemy świat takim, jakim zostawiamy go 31 grudnia tak i z nadejściem wiosny nie wydarzą się żadne cuda. Nie wydarzą, jeśli ich nie przyciągniesz…

Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce…

Potrzebujemy w ciągu roku dat przełomu. Czegoś w rodzaju mety, końca pewnego okresu. Sytuacji, która wywoła impuls do refleksji. Takiego miejsca w którym zatrzymamy się i powiemy sobie: „ok, czas coś zmienić i tylko ode mnie zależy, czy na lepsze czy na gorsze”. Moim zdaniem w ciągu roku występują dwie daty, które są w stanie wykrzesać w nas wolę walki o własne szczęście lub pozytywne zmiany w życiu. Pierwszą z nich jest przełom roku a zatem dzień z 31 grudnia na 1 stycznia. Tworzymy wówczas noworoczne postanowienia, ba, powtarzamy sobie nawet „nowy rok – nowa ja”. Snujemy plany, spisujemy cele, tworzymy listy rzeczy, które teraz na pewno zrobimy (w zeszłym roku też były na tej liście ale wiadomo, teraz będzie inaczej, teraz się uda). I nagle mija czas… Dni stają się coraz krótsze, wstajemy w ciemnościach i wracamy z pracy po zmroku (pomimo, że przecież dopiero godzina 16!). Niskie temperatury zaczynają nam dawać w kość. Finalnie z naszej woli walki o realizację noworocznych postanowień pozostaje wola opatulenia się ciepłym kocem na kanapie przed telewizorem. Jeśli właśnie tak wyglądał scenariusz realizacji Twoich noworocznych postanowień mam dla Ciebie dobrą wiadomość – drugą datą przełomu w roku jest 20 marca – początek astronomicznej wiosny.


Będę jak bulterier, jak Tommy Lee Jones w “Ściganym”…

Dlaczego właśnie teraz wraz z początkiem wiosny mamy szansę wprowadzić do życia pozytywne zmiany lub rozpocząć realizację noworocznych postanowień? Po pierwsze dlatego, że lada dzień (jeśli wierzyć prognozom i atrakcyjnej pani pogodynce) będziemy mogli wyrzucić w diabły, tj. na dno szafy, zimowe kurtki i buty. Dni stają się coraz dłuższe i jeśli dobrze pójdzie na przestrzeni najbliższych tygodni przypomnimy sobie znowu czym jest słońce i jak jasno może świecić. Na drzewach zaczną rozkwitać liście, które teraz jeszcze tkwią w formie nieśmiałych pączków. Siłą rzeczy poczujemy przypływ optymizmu, bo jeśli zmarznięta przyroda jest w stanie podnieść się na nowo do życia to my także. Ale uwaga… Nic nie zadzieje się samo.


Ten wielki, czarny, skórzany brzydal

Jeśli wiesz, co chcesz zmienić w swoim życiu na pewno posiadasz listę tych rzeczy – jeśli nie papierową to bardzo dokładnie ułożoną w swojej głowie. Teraz czas na najtrudniejsze zadanie, wykonanie pierwszego kroku, który przybliży Cię do realizacji tego, czego pragniesz. Nie masz pomysłu od czego zacząć? Podpowiem Ci… Od porządków w mieszkaniu. Brzmi trywialnie? Śpieszę z wyjaśnieniem, czemu to ważne.
Czy wiesz, że oszacowano, że przeciętny mieszkaniec zachodu posiada 10 tysięcy przedmiotów? Tak, to nie pomyłka. Rozejrzyj się po swoim mieszkaniu. Ile tam bibelotów, starych książek (również tych ze szkoły, bo przecież na pewno kiedyś się przydadzą), ubrań, które trzymasz na okazję „może kiedyś to znowu będzie modne”, nieużywanej zastawy stołowej, śrubek, garnków, drewnianych łyżek… Każdy ten przedmiot posiada swoją energię – dokładnie tę, która blokuje nadejście nowej energii, być może takiej, która przyniosła by ze sobą do Twojego życia pozytywne zmiany i siłę do realizacji planów. A ile z tych przedmiotów wywołuje u Ciebie przykre wspomnienia? Obrus, który leżał na stole w dniu, w którym Twój mąż powiedział Ci, że od Ciebie odchodzi. Bluzka, którą miałaś na sobie w dniu zwolnienia z pracy… Zrób sobie wiosenny prezent – wyrzuć to wszystko raz i skutecznie. Nie zastanawiaj się, czy coś się jeszcze przyda. Jeśli masz w domu przedmioty, których nie używasz lub takie, które niosą ze sobą negatywne skojarzenia pozbądź się ich jak najszybciej. Zobaczysz, że poczujesz ogromną ulgę. przypływ świeżości, kreatywności, nowych pomysłów a przede wszystkim wewnętrznej siły!

W moim salonie stoi stolik do kawy, beżowy narożnik i on… Wielki czarny, skórzany fotel. Nigdy nikt na nim nie siada, czasem tylko gości na nim złożony koc. Od dwóch lat noszę się z zamiarem, żeby go wreszcie wyrzucić. Coś czuję, że tej wiosny miarka się przebrała. Nie dalej jak do końca tygodnia wyląduje na pchlim targu lub śmietniku. Wiem, że dobrze mi zrobi to rozstanie. Zostanie po nim dużo wolnej przestrzeni i miejsca, które wypełni nowa, dobra energia.


A Ty? Co wyrzucisz tej wiosny ze swojego mieszkania? :)

Dodaj komentarz